Świećmy przykładem swoim oświetleniem!

       Zaczęło się…późno, ale się zaczęło! Jesień pokazała swoją bardziej ponurą odsłonę…plucha, deszcz, zimno, mgła i szybko zapadająca ciemność. Mimo to wciąż wielu z nas za środek lokomocji wybiera rower! To fantastyczna wiadomość, ale….no właśnie. Rower bije rekordy popularności, na ulicach wciąż wielu miejskich (i nie tylko)  „kolarzy”, którzy przemieszczając się do swoich miejsc pracy, nauki, zajęć, spotkań, czy po prostu szosują po swoich bliższych lub dalszych okolicach. Bo taki mają sposób na swój wolny czas.
 
Coraz więcej z Was ma na sobie przeróżne odblaski, paski na częściach ciała, odblaskowe naklejki na rowerach, czy elementy odblaskowe na swojej odzieży. Nie mogę, nie potrafię i nie chcę zrozumieć dla czego wciąż wielu z nas, rowerzystów jest tak odporna na rowerowe lampki. I proszę,błagam…nie tylko je posiadajcie po zmroku, ale myślcie przy ich zakupie…czy na pewno warto oszczędzać parę złotych na swoim bezpieczeństwie?
 
Namawiam do tego by w czasie ograniczonej widoczności (nie tylko gdy ciemno, ale również gdy jest po prostu szarawo, ponuro i mgliście) włączać oświetlenie zawsze i wszędzie wsiadając na rower i włączając się do jakiegokolwiek ruchu. Oświetlajcie się nawet gdy jedziecie przez pola, lasy i w górach bo naprawdę nigdy nie wiadomo co się wydarzy na Waszej trasie, a oświetlenie na pewno w niczym nie zawadzi. Fakt że może nam pomóc, czy nawet w skrajnych przypadkach uratować życie to raczej nie podważalny argument. Przykład? Długo zastanawiać się nie trzeba. Gdy w górach przy ograniczonej widoczności zaliczymy popularną glebę i nie bardzo będziemy w stanie dalej jechać potrzebna będzie nam pomoc. Kiedy szybciej nadejdzie i zostaniemy szybciej odszukani? Chyba odpowiedzi pisać nie muszę. Przykład banalny, ale jakże życiowy…”no ale przecież nam się to nigdy nie przydarzy”….mhm…przecież wypadkom i różnym niekomfortowym sytuacją ulegają tylko kosmici…;)
 
Jazda w mieście po zmroku  często, czy to latem czy jesienią przyprawia mi wiele refleksji…czy naprawdę trzeba wiele silnej woli by wklepać do swojego umysłu po co potrzebna nam przednie białe światło?  Naprawdę nie potrafię pojąć dla czego wciąż wielu z nas używa tylko migającego czerwonego tyłu. Z przodu przecież to on widzi a pojazdy do tyłu raczej nie jadą…
 
Po pierwsze…owszem, widzicie po zmroku…do pierwszej dziury, w którą wjedziecie bo akurat tej nie zauważyliście, albo kałuży na pół koła…tym jeżdżącym bez przedniego oświetlenia polecam i wręcz życzę upadku  w takim momencie. Spotkanie z brutalną rzeczywistością i kąpiel w brudnej kałuży może „przeczyści” Wam rozum ;)
 
Nie życzę Wam za to kontaktu z drugim rowerzytom jadącym z naprzeciwka…bo akurat ten również nie posiadał światełka z przodu. Bolało by raczej dość mocno. W skrajnych przypadkach jakiekolwiek oświetlenie przy rowerze, a nawet sam rower,  po takim bliskim spotkaniu mogły by nie być Wam potrzebne na skutek powypadkowych obrażeń. Przy prędkościach osiąganych na rowerze i braku oświetlenia po zmroku naprawdę można się nie dostrzec! I jednak wtedy się dopiero okazuje że to takie intensywne czerwone z tyłu nie wystarcza…
 
Miałem nie jednokrotnie sytuacje, że nie wiele brakowało do kolizji po zmroku. Piszę tu o sytuacjach gdy sam byłem uczestnikiem ruchu jako rowerzysta, ale również jako prowadzący pojazd mechaniczny, zwany samochodem. Ostatnio po zmroku przy padającym deszczu ominąłem rowerzystę na drodze gdzie nie było pobocza w ostatniej chwili!...prawie powodując czołowe zderzenie z pojazdem jadącym z naprzeciwka…i co z tego że jak popatrzyłem w lusterko to faktycznie czerwony kolor impulsywnie nadawał z okolic siodełka…rowerzysta jechał pod prąd bo przecież potrzebował tylko 200 metrów dojechać do chodnika…nie wspomnę że z przodu nie świeciło się kompletnie nic…i to jest moment, w którym mam ochotę wysiąść z samochodu i walnąć delikwentowi prosto w łeb. Nie żeby ów łeb uszkodzić…ale by go oświecić. I tu przepraszam za swoje kolokwializmy w tym artykule. Wyznaję jednak zasadę, że czasami nie ma innej metody jak nazywanie rzeczy prosto z mostu po imieniu.
 
Czasami miewałem też sytuacje że jadąc oświetlony na swoim MTB i spokojny oto że jestem dobrze widoczny niemal w ostatniej chwili odbijałem od rowerzysty jadącego z naprzeciwka….bo ja jego kompletnie nie widziałem! Być może delikwent czy też ona (to akurat bez znaczenia) kontrolował sytuację widząc mnie z daleka i spokojnie jechał tak żeby nie doszło do kolizji…tylko że nie widząc jego mogę np. zmienić nieco tor jazdy albo po prostu się przestraszyć gdy w ostatniej chwili przed samym mną wyłoni się jakaś postać…
 
Wspomniałem wcześniej również o nie oszczędzaniu na swoim bezpieczeństwie przy kupowaniu oświetlenia. Uwierzcie że nie zawsze tani znaczy dobrze. Bywają lampki tak słabe, że zaczynają być widoczne dopiero w czasie niemal takim samym jak w czasie określanym jako „zobaczyłem go w ostatniej chwili”…uwierzcie mi…naprawdę. Zwracajcie uwagę na to, w co wyposażacie swój rower bo nie zawsze wystarczy MIEĆ.
 
Teraz do sedna. To był wstęp wraz z nieco rozwiniętym wątkiem. Tak już mam że jak się rozpiszę i zacznę to ciężko mi skończyć. Przyznacie jednak – mam nadzieję – że w tym przypadku jest to uzasadnione.
 
Przedstawiam Wam, TAK WAM! Dla każdego z WAS 7 przykazań rowerzysty jadącego po zmroku i w czasie ograniczonej widoczności! I nakazuję! TAK NAKAZUJĘ..już nie proszę! Korzystajcie z tej obowiązkowej części.
 
1.       Rowerzysta jest zobowiązany po zmroku lub w momencie ograniczonej widoczności  posiadać z przodu przynajmniej jedno światło barwy białej, ciągłe lub migające.
2.       Rowerzysta jest zobowiązany po zmroku lub w momencie ograniczonej widoczności  posiadać z tyłu przynajmniej jedno światło barwy czerwonej, ciągłe lub migające.
3.       Rowerzysta jest zobowiązany posiadać odblaskowe światło tylne barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt.
4.       Rowerzysta jest zobowiązany by jego światła były zamontowane i używane po zmroku oraz w dzień w czasie zmniejszonej przejrzystości powietrza.
5.       Rowerzysta jest zobowiązany używać oświetlenia  na wszystkich drogach publicznych (tj. drogach dla rowerów, chodnikach, czy jezdniach)
6.       Rowerzysta jest zobowiązany by jego światła zarówno elektryczne jak i odblaskowe przy oświetleniu światłami drogowymi innych pojazdów było widoczne co najmniej z odległości 150 metrów przy dobrej przejrzystości powietrza.
7.       Rowerzysta jest zobowiązany by światła były zamontowane na wysokości nie niższej niż 25 cm i nie wyższej niż 1,5 metra.
 
Tego wymagają przepisy zapisane w Kodeksie Drogowym.
 
 
A teraz kilka praktycznych, przydatnych sugestii:
1.       Gdy zatrzyma Was policja w ciągu dnia za brak świateł….nie ma przepisu nakazującego posiadania oświetlenia w ciągu dnia (oprócz odblasku z tyłu) więc nie dajcie sobie wypisać mandatu. A to się zdarza.
2.       Pamiętajcie że w przepisach nie ma ujętej maksymalnej mocy światła ale przecież nie możemy razić innych uczestników dróg. Wszystko niech ureguluje zdrowy rozsądek.
3.       Oprócz wymaganych świateł opisanych wyżej dozwolone są dodatkowe takie jak odblaski żółte montowane na kołach, żółte na pedałach, biały odblask z przodu roweru, czy pasek odblaskowy na kole czy oponie
4.       Migające tylne światło jest uzasadnione gdyż miganie bardziej skupia uwagę wśród innych stałych świateł. Gdy wśród nas pojawiają się samochody na tle ciągłych czerwonych świateł z pojazdów, nasze rowerowe może być nie widoczne. Miganie nas wyróżni. Czy tak samo będzie z przednim światłem? Nie koniecznie. Oceniajcie sami daną sytuację. Gdy drogę macie oświetloną np. latarniami i nie ma potrzeby oświetlać jej światłem z roweru (nie oznacza to że lampka może być wyłączona). Jeśli używacie w tym momencie mocnej migającej lampki oceńcie sytuację czy miganie z Waszego urządzenia nie będzie rozpraszać uwagi innych uczestników, którzy pojawią się z naprzeciwka. To też przeszkadza, gdyż wzrok mimo woli „ucieka” na migające i nie pozwala skupić się na tym co przed nami.
5.       Paski odblaskowe, naklejki z elementami odblaskowymi, świecące gadżety. Oczywiście możecie je posiadać, ale pamiętajcie że to dodatek, który nie zwalnia Was z obowiązkowego wyposażenia roweru.
6.       Wychodząc na rower swoje lampki jeśli nie zamontowane do roweru miejsce przy sobie w torbie czy plecaku. A może pobyt w miejscu, do którego zmierzacie się przedłuży? Nie ma wtedy tłumaczenia że nie mam świateł bo za długo mi zeszło…samochodem też pojechalibyście byście bez świateł?
7.       Pamiętajcie że kolizje z udziałem nieoświetlonych rowerzystów nie należą do rzadkości. Najczęściej ich ofiarami są rowerzyści i piesi. Wina w takim przypadku jest oczywista.
8.       Posiadanie odpowiednio oświetlonego roweru i świadomość że jesteśmy dobrze widoczni nie zwalnia nas z myślenia. Ktoś zawsze jednak może jechać bez oświetlenia, ciągle obowiązują nas przepisy. To że jestem widoczny nie oznacza że mogę jechać środkiem ruchliwej drogi.
9.       Nikomu chyba nie trzeba udowadniać kto ucierpi w przypadku kolizji z samochodem. Masa plus prędkość  plus gabaryt…praw fizyki człowieku nie oszukasz…
Pamiętajmy świećmy (i to dosłownie) przykładem gdy widoczność jest ograniczona. I nie miejmy oporów przed zwracaniem uwagi tym, których nie widać. Być może uratujecie nie tylko nieoświetlonego ale również siebie, a na pewno poprawicie komfort i bezpieczeństwo obydwu stron J
 
Nooo to do mignięcia sobie wzajemnie gdzieś mijając się na rowerowym szlaku.
 
Tekst: Tomek Czeleń

Patronat honorowy

 

 

 


 

Patronat medialny

.

 

 

 


 

 

Partnerzy

 

 

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.