Z Dolnośląskiego do Wielkopolskiego, czyli rowerem przez Dolinę Baryczy

Co zrobić z wolnym dniem w środku tygodnia, gdy termometry pokazują nieco ponad 20 stopni a na zewnątrz słońce i lekki wiatr? Pójść na rower! Najlepiej w jeszcze nie przebyte. Z motywacją, że podzielę się tą wyprawą z Wami by pokazać innym miłośnikom rowerów że tu warto przyjechać! Również z małymi dziećmi.  Dolina Baryczy i Stawy Milickie na Dolnym Śląsku nadawały się na tą wycieczkę idealnie! Tym bardziej że tereny te objęte są największym w kraju Parkiem Krajobrazowym a w nim i w jego wokół wyznaczono wiele kilometrów rowerowych szlaków. I to nie koniecznie trudnych…płaskich, krótszych i dłuższych, wedle upodobań…nawet z miejscami odpoczynku, ale przede wszystkim wśród pięknego krajobrazu.
Zacząłem we Wrocławiu, o którym istnieniu wie każdy więc co tu pisać…Wrocławski Dworzec Główny, podjeżdża pociąg i pierwsza dobra wiadomość…pociąg ze stojakami na rowery, czysto, przestrzennie i punktualnie! Jadę do Żmigrodu!
Pociąg zatrzymuje się na miejscu mojego rowerowego startu dobre 5 minut przed czasem. Wysiadam i od razu przed budynkiem dworca rzuca mi się w oczy drogowskaz rowerowych szlaków.  Obieram kierunek wiodący za czerwonymi znakami w kierunku Rudy Sułowkiej…
Czas napisać gdzie w ogóle się znajduje z tym swoim rowerem i co to za teren krajoznawczo.
Żmigród to niewielka miejscowość w województwie dolnośląskim przy głównej trasie nr. 5 z Wrocławia do Poznania. To tu zaczyna się przepiękny krajoznawczo teren Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy, który ciągnie się niemal pod Ostrów Wielkopolski mając w swoim okolicach inne dość znane miasto Milicz…tak, tak turystom znane dzięki przepięknym Stawom Milickim. To właśnie ten rejon. Barycz to rzeka, które swoje źródła ma nieopodal Ostrowa Wielkopolskiego i biegnąc poprzez swoją dolinę znajduje ujście w okolicach miejscowości Szlichtyngowa w województwie Lubuskim. W swojej dolnośląskiej części Barycz utworzyła przepiękny krajoznawczo i przyrodniczo teren, który obecnie jest ściśle chroniony rezerwatem przyrody „Stawy Milickie” oraz Parkiem Krajobrazowym „Dolina Baryczy”. To jeden z najcenniejszych ekosystemów na świecie! Tak! Na świecie.. i w cale nie przesadzam!..ja się na przyrodzie nie znam, ale skoro przyrodnicy tak twierdzą. Ja potwierdzić mogę jedno. Jest pięknie a przecież gór tam nie ma…przyrodnicy cenią sobie ten teren przede wszystkim ze względu na olbrzymie ilości gatunków ptaków jakie tu występują..297 różnych gatunków robi wrażenie. Można by było na ten temat pisać znacznie więcej, ale nie to jest tematem więc czytelników zainteresowanych ornitologiom zapraszam na strony internetowe Doliny Baryczy.
Niezliczona ilość stawów jaka znajduje się na tym terenie to raj dla tych, którzy uwielbiają las, wodę, przyrodę, ciszę spokój i małe wioski. Wszystko tu znajdziecie. Oprócz wielu gatunków ptaków i innych gadów i ssaków znajdziecie tu oczywiście ryby i masę smażalni tych pływających stworzeni. To jednak nie wszystko. Coś dla siebie znajdą tu także miłośnicy historii. Pałace otoczone pięknymi kompleksami parkowymi, kościoły, wiejskie chaty zbudowane z rudy darniowej czy  budynki z oryginalnego muru pruskiego. Do tego zabytkowe jazy, czy pozostałości po starej linii kolei wąskotorowej. I wielka ciekawostka…cały ten fascynujący teren to jeden z nielicznych gdzie ten unikalny ekosystem powstał na skutek działalności człowieka!
Obszar ten chroniony jest również w ramach sieci Natura 2000 i po jego terenie wolno poruszać się tylko po wyznaczonych szlakach. Tych jednak nie brakuje. Cała sieć szlaków rowerowych, pieszych, kajakowych czy ścieżek przyrodniczych to raj dla turystów. Powróćmy więc na naszą trasę…
Czerwony szlak rowerowy, którym wyruszyłem ulicami Żmigrodu już po chwili doprowadził mnie do pierwszej atrakcji, czyli parku z pałacem. Warto się tu zatrzymać choć na chwilę. Cały kompleks pałacowo parkowy został kilka lat temu odnowiony dzięki funduszom unijnym i polegał on na odnowieniu parku oraz zabezpieczeniu i odrestaurowaniu ruin pałacu. Wygląda to teraz mniej więcej tak jak na zdjęciu poniżej. Oczywiście tylko tego roweru na co dzień tam nie zobaczycie;) 
Moja trasa wiodła dalej mało uczęszczanymi drogami, lasami, polami wzdłuż niezliczonej ilości stawów, wzdłuż rzeki…pięknych wodnych krajobrazów było co nie miara. Przy okazji przyjemny asfalt, szuter, bardzo dobrze oznakowane szlaki, na których co jakiś czas pojawiały się drogowskazy…
Ja swoją trasę zaplanowałem dość „wyczynowo” bo w jeden dzień postanowiłem przejechać cały ten teren aż do Ostrowa Wielkopolskiego. Wytyczenie sobie trasy poprzez zmiany szlaków rowerowych tu wyznakowanych nie stanowiło większego problemu. Powstały mapy, foldery i przewodniki dotyczące tego terenu. Można bazować tylko na wiadomościach znajdujących się w  internecie. Stron z ciekawymi i dobrymi opisami i mapkami szlaków nie brakuje. Cała moja jednodniowa trasa to dystans ponad 140 km. Bardzo dużo jak na rodzinną wyprawę. Trasy jednak spokojnie wyznaczyć można krótsze. Na tym terenie znajdują się również wypożyczalnie rowerów oraz miejsca noclegowe w postaci gospodarstw agroturystycznych, czy kempingów. Na szlakach znajdziemy również miejsca odpoczynku choćby nad samą wodą. Wiele rodzin przyjeżdża tu z dziećmi zabierając tych najmłodszych do przyczepek rowerowych. 
Tak od czasu do czasu wjeżdżając do niewielkich miejscowości mijałem po kolei: Żmigródek, wieś Gatka, Olsza, Grabówka aż do Rudy Sułowksiej. To część trasy, którą osobiście nazwałem dłuższą opcją, trochę po to, by nabić kilometrów, a po części by jechać dłużej i mieć na tym odcinku więcej lasu i szutru. Mimo iż i tak spora część tej trasy to asfalt, ale rzadko uczęszczaną drogą przez samochody i wśród gęstego lasu. Nawet kilku kilometrowa asfaltowa długa prosta między Radziądzem a Gatką okazała się całkiem przyjemna. Stąd do wsi Olsza prowadziła bardzo przyjemna leśna droga. Co ważne przyjazna dla rowerów trekkingowych, a nawet miejskich. „Górale” jak nacisną na pedały też poczują choć namiastkę MTB. W dalszej części trasy były odcinki gdzie i całkiem wprawiony „góral” mógł spaść z roweru bez większego trudu… wystarczyło po szutrowych wybojach jechać ze średnią ok. 30 km/h. Wypróbowane, nie wprawionym nie polecam bo może boleć J.
Z Olszy do Grabówki i dalej przez Rudę Sułowską to droga przez asfalt jednak bardzo przyjemny. Wcale nie łatwo tu o samochód. To w końcu droga łącząca nie wielkie, przez wielu pewnie zapomniane wsie. W Grabówce zaczęły się piękne okoliczne stawy, które towarzyszyły mi już prawie do końca wyprawy. Tutaj również zmieniłem szlak na niebieski, który do Rudy Sułowskiej prowadził razem ze znakami czerwonymi po tej samej asfaltowej drodze. Oba szlaki rozłączają się za wspomnianą Rudą. Bardzo przyjemny odcinek. Asfaltowo-szutrowa droga szerokości samochodu, po lewej staw, po prawej staw…i tak przez kilka kilometrów. Prowadzi tędy również ścieżka przyrodnicza. Od parkingu samochodowego znajdującego się przy głównej trasie nr 439 między Żmigrodem a Miliczem (to ta sama droga, którą wyruszyłem ze Żmigrodu i zjechałem po kilku km za Żmigródkiem - teraz jednak byłem mniej więcej w połowie jej dystansu do Milicza.) trzeba przejechać nie wielki odcinek tą właśnie drogą do wsi Sułów. Tu niebieski odbija w prawo w nieco przyjaźniejsze dla rowerzysty drogi.  Pierwszy raz jadę niemal zupełnie wzdłuż rzeki Barycz. Przynajmniej tak to wygląda na mapie. W rzeczywistości rzekę widać tylko w kilku punktach. M.in. w tym ze zdjęcia. Za Sułowem znajduje się tama Sułów i jazy na Baryczy. 
Aż do Milicza prowadzi fantastyczna szeroka leśna droga dostępna dla każdego rowerzysty. Pokonanie jej nie stanowi żadnego problemu….no dobra ok…akurat trwały prace leśne…spotkanie ze Strażą Leśną powinno kosztować 300 zł. Panowie wpadli w lekką konsternację gdy dowiedzieli się że śpieszę się na pociąg do … Ostrowa Wielkopolskiego, a jestem tu pierwszy raz w życiu i nie wiem jak ominąć bo mapę zostawiłem w domu. Byłem przecież w środku lasu przed Miliczem…do Ostrowa Wielkopolskiego stąd naprawdę kawał drogi. Nawet samochodem ;) Moją rowerową wytyczoną trasą to prawie jeszcze 90 km ;) Puścili mnie wolno. Pierwszy sukces. 
Do Milicza wjechałem przez park. Od razu w oczy rzucił się klasycystyczny pałac. Niestety akurat cały  w rusztowaniach. Obecnie w jego wnętrzach mieści się Technikum Leśne. Podobno budynek przypomina kompleks zamkowy z Poczdamu. Ciekawa informacja lecz nie wiem. Nie dojechałem jeszcze nigdy do Poczdamu ;) W Miliczu udało się zobaczyć również Kościół Łaski. Wzorowany na Kościele Pokoju w Świdnicy. Z tą różnicą że ten ma wieżę, której nie mogły posiadać zachowane w Polsce już tylko dwa Kościoły Pokoju. Wspomniany w Świdnicy i w nie tak dalekim od Świdnicy – Jaworze. Obydwa na Dolnym Śląsku.
Na Milickim rynku znajduje się Aleja Gwiazd Siatkówki. Sporo tam znanych nazwisk. Aleja jest doskonałą okazją by raz w roku w Milickiej Hali Sportowej zorganizować siatkarski turniej z największymi nazwiskami siatkówki. Potem odciskają swoje dłonie na Milickim Rynku. Świetny sposób na promocję. Milicki rynek to również dla mnie miejsce na postój, krótki odpoczynek z obiadem. Postój          Fot. 5 – T.Czeleń. Droga do Milicza wyglądała mniej więcej tak.  niecowymuszony i zakończony poszukiwaniem serwisu rowerowego. Pęknięty pedał na gwincie nie dawał poczucia bezpieczeństwa że dojadę do końca bez problemu…postanowiłem wykręcić go za nim sam odpadnie. Kilkanaście złotych, parę chwil w pobliskiej pizzerii i sklepie rowerowym i czas w dalszą drogę. Drugi sukces! Byłem pierwszy przed swoimi pedałami ;) Tu cenna uwaga. Gdy będziecie planować wycieczkę w tych terenach pamiętajcie że o sklep nie jest łatwo. Zapas picia i jedzenia wskazany. 
 
Bardzo przyjemnym odcinkiem z Milicza udałem się do Grabownicy znanej z kolejki wąskotorowej. Już nie istniejącej. Ostatni kurs kolejki odbył się w 1991 roku. Teraz jest sporą atrakcją turystyczną. Dwudziestokilometrowym odcinkiem po wąskim torze kolejki z Sułowa przez Milicz do Grabownicy wytyczono szlak rowerowy, a miejscami można spotkać pozostałości po istnieniu kolei. Dla miłośników kolejnictwa nie lada gratka. Obecnie teren zagospodarowany jest tak jak widać na zdjęciu. Prawda że rewelacja? Stojaki na rowery, ławeczki, mapy i opis trasy wraz z historią kolejki. Świetne miejsce na chwilowy wypoczynek. Warto wspomnieć że obok jeden z niezliczonej ilości stawów. 
Zmiana szlaku na pomarańczowy. To główny szlak prowadzący przez całą Dolinę Baryczy. Łącznie liczy ok. 95 km. Zaczyna pod Żmigrodem kończy we wsi Antonin. Mogłem nią jechać cały czas. Wybrałem jrdnsk inną alternatywę. Jadę dalej. Kierunek Odolanów. Kolejny odcinek, który prowadzi szczególnie w swym pierwszym etapie do wsi Wróbliniec brzegami licznych stawów. Potem nieco lasu, pól i łąk. Wszędzie szuter, gdzieniegdzie nie wielkimi odcinkami przyjemny rzadko uczęszczany asfalt, czasami droga polna. Od tej wsi do samego Odolanowa asfalt, asfalt i asfalt. Ale bez ruchu samochodowego niemal zupełnie. Tak już będzie niemal przez całą drogę do Ostrowa Wielkopolskiego. W samym Odolanowie polecam nie trzymać się głównej drogi na Ostrów Wielkopolski. To bardzo uczęszczana trasa. Przyjemność z jazdy rowerem żadna a i niebezpieczeństwo spore. Wybrałem dłuższą ale przyjemniejszą i bezpieczniejszą opcję kontynuacji jazdy szlakiem żółtym w kierunku Antonina.  Za wsią Dębnica zmiana na ścieżkę rowerową w kierunku Jankowa Przygodzkiego a to już niemal przedmieścia Ostrowa Wielkopolskiego. Od wsi Wróbliniec do Ostrowa Wielkopolskiego teren jest już zdecydowanie mniej ciekawy krajoznawczo choć nawet przed samym Ostrowem Wielkopolskim mijam jeszcze jakieś stawy. Terenu nie opisuję więc już tak dokładnie. Po dystansie 132 km dojeżdżam do tablicy z napisem Ostrów Wielkopolski. Potem jeszcze kilka kilometrów w poszukiwaniu taniego noclegu, które okazało się nie możliwe w środku tygodnia. Brak wolnych miejsc. Pozostało cierpliwe wyczekiwanie na ostatni pociąg do Wrocławia i …cała masa wspomnień.  Na liczniku łącznie 144 km. Teraz mi, wychowanemu w górskich terenach pozostaje tylko zaprosić tym razem na niziny. Na tereny w śród lasów, stawów i ptaków. Naprawdę warto! 
Tekst i zdjęcia:
Tomasz Czeleń

Patronat honorowy

 

 

 


 

Patronat medialny

.

 

 

 


 

 

Partnerzy

 

 

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.